DOBRE I POLSKIE – CZYLI ZARZĄD CZY NIE-PO-RZĄD – CZĘŚĆ 3

ANTY Historia wydarzyła się w Polsce pod koniec 2014 roku w Gminie Dobre. Niezorientowanych informuję, iż ta gmina położona jest w Powiecie Radziejowskim, w Województwie Kujawsko – Pomorskim. Zeszłoroczne wybory samorządowe w tej gminie przyniosły bardzo ciekawą i symptomatyczną dla naszej rzeczywistości sytuację. Otóż rządzący tam od 1986 roku wójt (a wcześniej naczelnik), z jedynie krótką czteroletnią przerwą w sprawowaniu tej funkcji, zyskał godnego przeciwnika na swoje stanowisko. 

Wójt ów reprezentował KKW Gminna Wspólnota Samorządowa „Zgoda” i ma bogatą przeszłość partyjną zaczynającą się jeszcze w czasach PZPR. Jego konkurent był kandydatem popieranym przez KW Prawo i Sprawiedliwość. Niby nic szczególnego gdyby nie fakt, iż „challenger” był pracownikiem urzędu gminy. Od 26 lat!

Kampania wyborcza nie była ostra i brutalna lecz spokojna i merytoryczna. Praktycznie od pierwszych chwil, kiedy kandydatura urzędnika się oficjalnie potwierdziła zaczęło dochodzić do budzących niepokój sytuacji. Został on pozbawiony przez przełożonego przysługującej mu od lat „kilometrówki” oraz służbowego telefonu komórkowego. Następnie nie otrzymał on corocznej nagrody przysługującej wszystkim urzędnikom gdyż w ocenie przełożonego nie wykazał się niczym szczególnym w swojej pracy. Wszystko było oczywiście poparte argumentami lecz i tak budziło co najmniej wątpliwości o zasadność takich działań.

Program wyborczy kandydata KW PiS zakładał zbliżenie urzędu do ludzi oraz wprowadzenie kilka drobnych nowości w funkcjonowaniu urzędu. Drażliwe dla dotychczasowego wójta mogło być jedynie hasło „Nasza gmina, nasz wójt” gdyż  mieszka on w pobliskim w Radziejowie będącym osobną gminą.

Do pierwszej tury wystartowało trzech kandydatów lecz nie przyniosła ona rozstrzygnięcia i doszło do drugiej. W niej dotychczasowy wójt, minimalnie bo 54 głosami, pokonał swojego rywala. Praktycznie natychmiast po ogłoszeniu wyników wyborów jego kandydat i pracownik otrzymał pismo informujące go o likwidacji jego stanowiska pracy. Nie pojawił się już w pracy i ucierpiał mocno psychicznie na całej sytuacji. Oficjalnie nazwano to reorganizacją zakładu pracy lecz i tak wszyscy w urzędzie wiedzą, że to była brutalna zemsta wójta. Na tym jednak nie poprzestano. Na swoje nieszczęście żona przegranego kandydata pracuje w Gminnym Ośrodku Pomocy Socjalnej. Wieść gminna niesie, iż i tą placówkę czeka wkrótce reorganizacja. Chyba wiadomo, kto zostanie tym dotknięty………

Cała ta sytuacja, przytoczona w dużym skrócie, pokazuje jak w soczewce naszą rzeczywistość. Nie liczą się kompetencje i doświadczenie. Nie liczy się człowiek. Po analizie tej sytuacji jestem przekonany, iż dwoma głównymi powodami zwolnienia tego pracownika były: jego przynależność do komitetu wyborczego PiS oraz chęć zastraszenia zarówno pracowników i współpracowników urzędu jak i kandydatów w kolejnych wyborach.

Czy tak to powinno wyglądać? Czy potrafimy rozmawiać i współpracować ponad podziałami? Czy szanujemy podstawowe prawa obywatelskie innych osób? Czy szanujemy się wzajemnie? Myślę, że warto zadać sobie czasem takie pytanie i spróbować na nie odpowiedzieć. Niestety obawiam się, że odpowiedzi będą smutne i przygnębiające a taka sytuacja jak opisana wyżej nie była jednostkowym przypadkiem. To są standardy III RP, owoce rządów PO i wieloletniego szczucia obywateli przeciw sobie!!!

Życzę panu Romanowi Grzegorzewskiemu siły i chęci walki o swoje dobre imię i zasady. Nie wolno się poddawać choć sytuacja czasem wydaje się beznadziejna. Sprawiedliwość zawsze zwycięży a rzeczy, które nas spotykają zawsze są po coś!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>