ELEMENTARZ NAS WSZYSTKICH

Coś się złego porobiło z otaczającymi nas ludźmi. Na pewno nie wszystkimi i nie na zawsze. Najpierw jednak kilka przykładów a potem moje wywody.

Przykład nr  1:

Idę po schodach do domu, mijam nowego lokatora, mówię „dzień dobry” a on nic. Myślę – może nie usłyszał, albo to obcokrajowiec. Nie poddaję się i przy kolejnej okazji kłaniam się ponownie. Nic tylko pusty wzrok wbity we mnie jak w jakiegoś dziwoląga. Ok, dobra, rozumiem nie chcesz odpowiadać to nie. Ja i tak będę mówił. Pytam żonę – miała to samo. Przypadkowo okazuje się, że to jednak nasz rodak. Mija jakiś czas, kolejny nowy lokator i ta sama akcja. Co jest grane!!?? Mieszkając w moim budynku (mamy 16 mieszkań) doświadczyłem takich zachowań przez ponad 10 lat naprawdę bardzo wiele – głównie dotyczą one osób, które wprowadzają się na chwilę wynajmując mniejsze mieszkania. Przecież ja tylko grzecznie powiedziałem: „dzień dobry”.

Przykład nr 2:

Spotkanie wspólnoty mieszkaniowej. Frekwencja żenująca na poziomie 25-30 osób (przy prawie 150 mieszkaniach). Myślę sobie minimalistycznie, że i tak dobrze, że są ludzie którym zależy i chcą poświęcić swój czas. Niestety zaczyna się jatka. Wszyscy mają do siebie jakieś pretensje i roszczenia. Prowadząca spotkanie administratorka nie panuje nad tym bałaganem. Ludzie są agresywni, niemili, zaciśnięte usta i zęby. Atak na zarząd, administratora. Zarząd osiedla nie chce już dalej działać i składa rezygnację. Zaczyna się łapanka wśród obecnych. Bezskuteczna. Nerwy, chaos, agresja, chamstwo.

Przykład nr 3:

Ćwiczenie, które może każdy sobie w miarę szybko i bezboleśnie przeprowadzić. Wystarczy przejść się jakąkolwiek w miarę uczęszczaną ulicą, centrum handlowym czy nawet deptakiem. Popatrzmy na mijanych ludzi. Jak wiele z nich jest pochmurnych, złych, patrzących spode łba, agresywnych w zachowaniu, zamkniętych w sobie i swoim świecie, pijanych.  Pójdźmy do kilku sklepów – w ilu obsługa będzie miła i sympatyczna a w ilu pochmurna, nadąsana, niemiła, obcesowa itd.

Przykładów mógłbym mnożyć ale chciałbym aby czytająca to teraz osoba zechciała dotrwać do końca mojego wywodu :):):)

Zadaję sobie pytanie co się dzieje i czemu? Wiadomo, że każdy ma swoje losy i problemy życiowe jednak mam takie ogólne przemyślenie, że ludzi optymistycznych, zarażających na co dzień innych pozytywną energią poprzez rozmowę, uśmiech czy działanie jest wciąż mało lub za mało. Jak to mniejszość są oni bardzo widoczni, budzący przyjemne i dobre skojarzania, myśli. Aż dziw bierze, że tak się dzieje, że tyle osób jednak nie chce być dla siebie wzajemnie miłymi. Po prostu miłymi. Więcej przecież nie trzeba. Przecież skinienie głowy, niezobowiązujący uśmiech czy po prostu życzliwość czynią cuda. Kto nie potrafi może popracować przez lustrem J To działa.

Zastanawiam się nad tym wszystkim od dłuższego czasu ale aby spróbować to zrozumieć trzeba spojrzeć w przeszłość (tak na marginesie to dobra metoda aby zrozumieć wiele innych zjawisk i postaw aktualnie występujących).

Kiedyś było przecież inaczej. Kto z nas nie mieszkał w bloku?  Znało się prawie wszystkich sąsiadów. Kwitło życie towarzyskie naszych rodziców – zarówno w klatce, bloku jak też wśród znajomych. Spotkania, imieniny itp.  były na porządku dziennym. Były pełnie boiska, place zabaw. Nie było internetu, komórek, telewizja miała 2 kanały, wszechobecnych mediów, komputerów, tabletów. Wymuszało to w ludziach inicjatywę do wzajemnych i bezpośrednich kontaktów, odwiedzin, spotkań. Umacniały i tworzyły one wzajemne relacje. Jedne były mocniejsze, inne słabsze ale były! Ludzie też byli życzliwsi do siebie mimo, iż czasy nie były przecież łatwe. Inny ustój, puste półki w sklepach, problemy z praktycznie wszystkim i tylko marzenia o tym, że kiedyś może będzie lepiej. Te marzenia właśnie się realizują w części bo niestety  gdzieś się nasze społeczeństwo pogubiło. To co obecnie obserwuję to jest totalny rozkład relacji między ludźmi które zastępowane są przez portale społecznościowe, sms-y, rzeczywistość wirtualną oraz medialną „nierzeczywistość”. Jest atak na instytucję rodziny i kontestowanie jej znaczenia. Są próby wypaczania definicji rodziny i małżeństwa, zalewa nas fala lewackich haseł o postępie, równouprawnieniu i swobodzie obyczajowej. Instytucja szkoły jest w głębokiej defensywie zarówno organizacyjnej jak też programowej (o tym innym razem).

Jako, że jestem zapalonym narciarzem dość często w ostatnich latach bywałem w krajach alpejskich a ostatnio w Austrii. Wielokrotnie miałem taką sytuację stojąc przed pensjonatem czy przy swoim samochodzie, gdy mijający mnie mieszkaniec danej miejscowości, którego ani ja wcześniej nigdy ani on mnie nie widział, się ze mną przywitał. Słyszę „morgen” i widzę mały uśmiech. Z przyjemnością robię tak samo. I od razu czuję się o wiele lepiej. Jak niewiele trzeba! Zachowują się w ten sposób zarówno dzieci idące do szkoły, osoby w wieku średnim ale też osoby starsze. Osoby  pracujące w branży turystycznej można próbować kwalifikować, iż robią to bo muszą, są wyszkolone. Osobiście w to nie wierzę bo od lat obserwuję ich zachowania w różnych miejscach i sytuacjach. Oni po prostu tacy są i są tego nauczeni, tak są wychowani. Zjawisko wzajemnej życzliwości jest powszechne.

Mam świadomość, iż sam wiele tu nie zdziałam ale się nie poddaję. Może ktoś z czytelników się zainspiruje? Ja szczerze mówiąc też kiedyś wpisywałem się w powyższe schematy. Ostatnio się jednak staram na co dzień zachowywać jak ten przykładowy Austriak, choć przyznaję nie zawsze jest łatwo.

Pilnuję też swoich dzieciaków – przedszkolaków aby pamiętały i przestrzegały najprostszego elementarza z możliwych tj. „dzień dobry”, „do widzenia”, „proszę”, „dziękuję” i „przepraszam”. To od nas, rodziców tak wiele zależy jak będzie wyglądała nasza i ich przyszłość.

To takie proste!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „ELEMENTARZ NAS WSZYSTKICH

  1. Kasia pisze:

    Chyba dawno nie szedłeś na spacer po wiosce;) Tu wszyscy mówią dzień dobry, jak na szlaku w górach, nawet jak cie nie znają.

  2. JamoherOn pisze:

    No racja, nie szedłem. Rozglądam się intensywnie za nową wioską ;) Ta, w której mieszkam jest skażona. A Wam zazdroszczę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>