IN MEMORY OF MACIAS

Minęło już 3,5 roku od kiedy w wieku 27 lat zmarł Macias. Odszedł po ciężkiej chorobie i długiej, heroicznej walce. Walce dramatycznej, bolesnej, trudnej i niestety przegranej. Nie jestem w stanie pojąć i wczuć się w emocje jego najbliższych, którzy tak bardzo go wspierali i walczyli razem z nim z tym pieprzonym rakiem. Tak sobie pomyślałem, że jamoher.pl będzie też miejscem, w którym napiszę o nim kilka słów. Myślę o Maciasie bardzo często, a ostatnio skłonił mnie do kolejnych refleksji film „Dyktator” z Baronem Sashą Cohenem, którego Macias tak bardzo lubił.

Poznaliśmy się bardzo dawno. Chyba pierwszy raz widzieliśmy się w legendarnym i nieistniejącym już sopockim Misiu. Później przez jakiś czas nie mieliśmy ze sobą specjalnie kontaktu, lecz utrzymywaliśmy znajomość z jego, równie wspaniałą, siostrą. Z czasem zaczęliśmy wspólnie wyjeżdżać na narty i spotykać się przy innych okazjach. Od początku imponował mi ten, dobrych kilka lat młodszy ode mnie, chłopak. Pełen energii, pomysłów, inicjatywy. Dusza towarzystwa i człowiek impreza. Czego on w życiu nie robił! Był DJ-em, instruktorem wake’a, animatorem wielu imprez, grafficiarzem, jeździł na rolkach, desce, nartach, snowboardzie. Wymieniać by można chyba szybciej i łatwiej, czego nie robił albo nie spróbował. Imprezował, pracował, uczył się. Pisał maile bez znaków interpunkcyjnych i rozbawiał łez. Lubił ludzi i dawał się lubić. Żył pełnią życia!

Wiele osób widziało tylko jedną stronę jego osoby – rozrywkową. Była jeszcze druga, którą jego najbliżsi dobrze znali. Pozostali nie wierzyli lub do dziś nie wiedzą, że taka młoda i rozrywkowa osoba mogła być tak uczuciowa, kochająca i rozsądna. Pamiętam naszą rozmowę o rodzinie, wartościach, szacunku dla rodziców, o postawach życiowych, jego marzeniach, o jego relacjach z mamą Gośką, tatą Kazikiem, Beti czy Mynią. To nie był wówczas szpan czy pokaz. On taki był, a nam było dane go poznać od tej strony. Jak się nam urodziło pierwsze dziecko postanowiliśmy, z Karoliną, że nasz syn będzie się nazywał Maciek. Też na jego cześć, bo bardzo byśmy chcieli mieć takiego syna jakim był Macias.

Kiedyś w rozmowie powiedział on pół żartem , pół serio, że żyje szybko i umrze młodo (live fast, die young). Nie wiedział jak bardzo to było wówczas prorocze.  Szkoda, że go już nie ma wśród nas. Wielka szkoda.

Pamiętamy o Tobie!

Bang, Bang!!!

francja - serre chevalier 179b

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>