JESIENNA WALKA PRZY KOSZACH SKLEPOWYCH

lidl-logo Niedawno w czwartek udałem się, rano, wraz z małżonką do bardzo popularnego dyskontu pewnej niemieckiej sieci. Jako, że mamy dwójkę dzieciaków w wieku przedszkolnym wobec zbliżającej się a właściwie już panującej aury jesiennej należy zaopatrzyć je w stosowne odzienie. Nie kupujemy go tylko w dyskoncie i odwiedzamy też inne sklepy. Jednak dyskont, do którego się udaliśmy oferuje dobre jakościowo rzeczy w dobrych cenach. Kto ma małe dzieci to wie albo niedługo się dowie :)  Marki samochodów parkujących pod sklepami są naprawdę zróżnicowane – od bardzo ekskluzywnych do popularnych i ekonomicznych co świadczy o dużym przekroju społecznym klientów. Wiele osób przychodzi lub dojeżdża komunikacją miejską.

Jest tylko jedno utrudnienie w tym zadaniu często choć nie zawsze występujące. Trzeba WALCZYĆ o te rzeczy wśród dzikiego i atakującego kosze tłumu matek, babć, dziadków, ojców itd. Są tu osoby młode, w wieku średnim ale też starsze. Im bardziej atrakcyjny towar i lepsza cena tym tłum gęstszy a emocje większe.

Tym razem było spoko – do 6-8 koszy atakowało tak „na oko” 100 – 120 osób. Na łowy ruszyła moja szanowna małżonka. Ja stanąłem z boku i zająłem się obserwacją. Już na pierwszy rzut oka widać że każdy ma swoją taktykę. Jedni przebierają tylko w koszach szukając towaru, rozmiaru czy koloru. Drudzy (oni są najbardziej uciążliwi) próbują walczyć o towar martwiąc się jednocześnie o los swojego wózka sklepowego – jakby kogoś on interesował poza nimi samymi. Powodują przy tym straszny ścisk, przepychanie i nerwowość u innych osób. Trzeci z kolei wyławiają z koszy towar w kilku rozmiarach i natychmiast uciekają w inną część sklepu aby go wówczas obejrzeć. Można więc ich spotkać na ladach chłodniczych , bazarku warzywnym, przy makaronach, przy alkoholach – istotne jest aby było dużo miejsca i mało ludzi. Metoda ta wydaje się być skuteczna i najlepsza. Szkoda jednak, że tylko część z tych osób odnosi te niewybrane przez siebie rzeczy na swoje miejsce. Powoduje to spory bałagan, który próbuje ogarnąć pogodzona ze swoim losem obsługa sklepu. Próbuje to właściwie dobre słowo bo ten rozgardiasz kończy się właściwie wtedy kiedy zostaje niewiele towaru. Inni z kolei kupują te same rzeczy w kilku rozmiarach gdyż w ciągu 7 dni można je zwrócić do sklepu.

Tak na marginesie przeżyłem kiedyś „polowanie” na kurtki zimowe. Do dzisiaj to wspominam bo atakowałem kosze z trzeciej linii. Jako że jestem dość wysoki udało mi się coś wypatrzyć i dorwać. Do dziś jednak mam to co się wtedy działo przed oczami. Coś porównywalnego jak to co jest na filmie z poniższego linka:

Co mnie naszło żeby akurat o tym pisać? Ano to, że to co się dzieje w tych sklepach pokazuje jak na dłoni nasze społeczeństwo i jego stan. Stosując terminologię badań społecznych – próba wydaje się być spora i reprezentatywna.
Pomimo wciskania ludziom do głów przez media głównego nurtu, tzw. mainstream (opiszę to kiedyś z pewnością), faktu iż żyjemy w kraju mlekiem i miodem płynącym, pełnym dobrobytu i zadowolonych i szczęśliwych ludzi, chyba nie do końca tak właśnie jest. Ludzie żyją oszczędnie, liczą każdy grosz. Wolą kupić taniej choć pewnie gdyby ich było stać z przyjemnością by robili zakupy w droższych miejscach.
……………

Mnie jednak najbardziej w tym wszystkim boli rzecz, o której przypuszczam niewiele osób wie albo jej nie zauważa. Otóż większość produktów sprzedawanych przez tą sieć jest produkcji niemieckiej. Tak więc każdy ich zakup jest jednocześnie wspieraniem ich gospodarki i ich producentów żywności, artykułów przemysłowych, chemii itp. Ku swojemu zdziwieniu znalazłem na półce nawet kapustę kiszoną wyprodukowaną przez naszych zachodnich sąsiadów!!! Szok.
Ciekawi mnie czy lub jakie podatki płaci ta sieciówka w Polsce? Zostaliśmy, jako społeczeństwo, ewidentnie sprowadzeni do pozycji „tępego” konsumenta, który ma kupować ale się nie zastanawiać. To co zarabiamy w naszym kraju zostaje wyprowadzane poza jego granice właśnie w taki perfidny ale i prosty sposób. Coś tu jest ewidentnie nie tak a odpowiedź, że to rynek reguluje te sprawy (mnie ekonomiście z wykształcenia) nie wystarcza.

Kończę i idę kupić sobie ciepłego croissanta prosto z pieca.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>