KOLOS NA GLINIANYCH NOGACH

logo_poczta Dzisiaj będzie o poczcie. Cóż innego mogę zrobić by mi się trochę nastrój polepszył. Nie mam wpływu na to w jaki sposób działa poczta a jestem na nią wbrew swojej woli często skazany. Wnerwiam się i nie lubię korzystać z jej usług. Od dłuższego czasu bardzo źle mi się ona kojarzy.  Żona ma z kolei lepsze doświadczenia i jakoś nie ma aż tak uszczypliwych opinii.

Dla przeciętnego mieszkańca, łykającego codzienność jaka jest, sytuacja pozornie wygląda niegroźnie. Ładne piękne logo, nowe usługi, czyste koszule pracowników, foldery, plakaty, oklejone i czyste samochody. Placówki są wyremontowane, przystosowane dla niepełnosprawnych, powstają nowe oddziały. No kurcze, o co mi chodzi, czemu się czepiam i jestem niezadowolony? Niby XXI wiek, ale czy na pewno?

Moim zdaniem, niestety w praktyce mamy jednak do czynienia z, klasycznym dla naszej polskiej rzeczywistości, pięknym i zachęcającym opakowaniem. Marketing albo ściema w czystej postaci. Jednak piękne opakowanie chroni archaiczną strukturę i brak wyjścia frontem do klienta, który jest chyba podstawową jednostką zapewniającą sens istnienia poczty. Znaczy się powinno tak być.

Przyjrzyjmy się zatem pokrótce kilku obszarom jej działania.

Obsługa: Miłe i kompetentne osoby są wymieszane z osobami z minionej epoki. Szacuję skalę zjawiska na 50/50. Miłe i kompetentne oprócz znajomości podstawnego zakresu swojej pracy (oferta, obsługa komputera i pieczątki) wiedzą jak postępować z klientem – nie tylko miłym i uprzejmym ale też awanturującym się bądź agresywnym. Potrafią rozładować sytuacje nerwowe a swoją postawą wpłynąć na „obyczaje” klienta. Obsługa z minionej epoki jest zmęczona, smutna i niemiła. Wzrok włóczy się po kolejce jakby szukając ukojenia. Uśmiechu brak. Znużenie, przygnębienie i  apatia są  wyczuwalne , sączą się, przenikają wszem i wobec. Prawda?

Usługi: Dla mnie, temat rzeka. Praktycznie z czego nie próbuję załatwić  albo z jakiej usługi skorzystać to zawsze jest coś nie tak. Ostatnio czekałem na przesyłkę. Próbowałem ją śledzić za pomocą strony www. Niestety aż do momentu jej dostarczenia do mnie numer przesyłki nie był rozpoznawany przez system pocztowy i wyświetlał się jako błędny. Jakieś nieporozumienie to chyba jest.

Moja walka z obsługującym nas urzędem pocztowym z ul. Gronostajowej jest już legendarna. Na szczęście od jakiegoś czasu mam sojuszników w postaci sąsiadów. A połączyła nas prenumerata. Mamy zaprenumerowany tygodnik „wSieci”, który powinien od być w skrzynce pocztowej w każdy poniedziałek. Tak jak w sklepach. Od ponad pół roku albo dłużej regularność i prawidłowość doręczeń nie zdarza się wcale. Czwartek, piątek lub następny poniedziałek to norma. Rozmowa z kierowniczką oddziału pocztowego, z naczelnikiem, zmieniającymi się listonoszami, moje skargi, prośby – nic nie działa. Poszliśmy dalej – do służby doręczeń. Tam szefowa, nie powiem, wykazała się zrozumieniem, przynajmniej przez telefon. Jej podwładny już nie i mimo zapewnień  jego strony o pozytywnym załatwieniu sprawy nic się nie zmieniło. Kolejna interwencja i to samo. I kolejna…….. Mogę walić nazwiskami (bo je mam pozapisywane) ale nie chcę. W końcu aby ominąć listonosza, który wg naczelniczki zmienia się co tydzień (niemożliwe, ale ok) ustaliliśmy, że prenumerata nie będzie dostarczana do skrzynki a zostawiana w oddziale pocztowym u nas na osiedlu (jest to mała placówka podlegająca pod tą Gronostajową). I co? I nic! Bez zmian. Wielokrotna interwencja w wydawnictwie prasowym skończyła się niczym bo mają mnie w d….ie i tylko łaskawie ustawili priorytet na wysyłce. Ustaliłem nadto, że przesyłka wychodzi z drukarni w piątek rano i najpóźniej w poniedziałek rano jest na Gronostajowej, która powinna to w tym dniu do mnie dostarczyć. Niestety mimo, iż formalnie to Wydawnictwo Fratria jest stroną umowy dla PP, to im się nie chce walczyć ani o terminowość doręczeń ani o mnie jako swojego aktualnego / przyszłego klienta. PP podobno określa termin dostawy jako deklarowany ale nie gwarantowany. Jest więc jak jest. Zapłaciłem za cały rok, dostałem zniżkę ale nerwów i frustracji z całości „interesu” mam aż nadto :/ Dziękuję bardzo.

Kolejną normą jest otrzymywanie awizo do skrzynki mimo, iż w czasie kiedy jest ono wrzucane do niej jesteśmy w domu. Wystarczy przecież zadzwonić domofonem. Od razu zaznaczam, że on dobrze działa a na dole jest wyraźnie napisany jaki numer trzeba wybrać do danego mieszkania. Szacuję, że 8 na 10 awizowanych przesyłek jest niepotrzebnie bo w tym czasie jest ktoś u nas w domu. A tak to niepotrzebnie tworzymy robotę pani w okienku, kolejkę do tego okienka, denerwujemy klienta itd.  Czarę goryczy i powód napisania tych słów sprawiły ostatnio dwa, w krótkim czasie, awiza wrzucone do skrzynki ale datowane na 2 dni wstecz! O co chodzi! Dopadłem listonosza na poczcie ale uwierzcie nie chciał wyjść do mnie z zaplecza. Tłumaczył się później w sposób tak żenujący, że nawet nie chce mi się tego opisywać. Zmiany oczywiście nie nastąpiły.

Mógłbym tak trochę jeszcze pociągnąć ale ciekawe czy ktoś choć doczytał do tego momentu ;) Jakoś nie mogę przejść nad tym wszystkim do porządku dziennego i się tym nie przejmować. No nie, nie mogę!

Czy to się kiedyś zmieni? Oby, choć szczerze w to wątpię. Nie zauważam przede wszystkim chęci potraktowania klienta tak jak on na to zasługuje. Podmiotowo a nie przedmiotowo. Konkurencja na szczęście nie śpi i mozolnie buduje sobie przyczółki. Po osiągnięciu masy krytycznej odczujemy pewnie zmianę na lepsze. Musi jednak upłynąć sporo czasu, powstać sieć innych placówek i konkurencyjna oferta. Coś czuję jednak przez skórę, że PP prześpi temat. Pozostanie finansowanym przez nas wszystkich, jako spółka Skarbu Państwa, kolosem na glinianych nogach. Jest też wariant drugi, w którym przejmie ją niedługo jakiś zachodni koncern, wprowadzi swoje zasady, doświadczenie i organizację ale będzie drenował firmę na maxa. Zdaje się, że przymiarki już się rozpoczęły.

A może to wszystko co się dzieje nie jest przypadkowe?……

Jak skończyć te narzekania. Nie wiem. Szukam jakiegoś pozytywu i optymistycznego zakończenia. Jak wymyślę to dopiszę ;)

PS. Na razie obserwuję kurierów śmigających po osiedlu z coraz większą częstotliwością.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>