MIAŁEM KIEDYŚ KOLEGĘ

Miałem kiedyś pewnego kolegę. Przynajmniej tak mi się wydawało.

Ten mój „kolega” był:

- starszy ode mnie o jakieś 24 lata;

- osobą zmagającą się od lat z problemem alkoholowym i hazardowym;

- osobą niezwykle towarzyską i niekonfliktową;

- osobą nigdy nie patrzącą prosto w oczy;

- byłym wojskowym i cywilnym pilotem;

- osobą, której wielokrotnie uratowałem tyłek przed jego przełożonymi i żoną, głównie po jego pijackich i hazardowych ekscesach;

- osobą, której wielokrotnie bezinteresownie pomagałem w różnych sytuacjach, nie tylko zawodowych;

- osobą, którą ratowałem po podbieraniu kasy służbowej celem pijackich i hazardowych imprez;

- osobą, którą zatrudniałem przy imprezach żeglarskich do czasu kiedy jego wyskoki alkoholowe były już nie do zaakceptowania;

- osobą o poglądach na życie dalekich od moich, co nigdy jednak nie przeszkadzało, jak mi się wydawało w naszej relacji;

- osobą będącą na moim ślubie i życzącą mi szczęścia;

- osobą wielokrotnie „całującą rączki” mojej żony (fuu, co za obłuda);

- osobą, która od lat spiskowała przeciwko mnie z osobami mi nieprzyjaznymi, a w momencie próby wbiła mi nóż w plecy;

- osobą, która za moimi plecami szkalowała moją osobę wśród wielu różnych osób nawet nie wiedząc, że to do mnie dociera;

- osobą, która oszukała mnie, była skrajnie nieszczera w naszej relacji, ale próbowała do końca grać przyjaciela;

- osobą, dla której liczy się tylko kasa i nic więcej;

- osobą obrzydliwie zawistną, dwulicową, fałszywą i obłudną;

- osobą pogardliwie traktującą życzliwe mi osoby, które zostały w biurze po moim odejściu;

- osobą, która mam nadzieję, że ma kłopot ze spojrzeniem sobie prosto w oczy w lustrze.

Tak, tak, to o tobie proszę pana. Wszystko co mi i mojej rodzinie zrobiłeś i co o mnie mówiłeś, wróci kiedyś do ciebie. Jesteś w gronie największych bydlaków i kanalii jakie przyszło mi w życiu spotkać. Nie jesteś już moim kolegą, ani nawet znajomym. To co razem przeżyliśmy już w nas zostanie, choć wolałbym, aby się nigdy nie wydarzyło. Mimo, iż gardzisz Kościołem i wszystkim co jest z nim związane to zmówię za ciebie modlitwę. To wszystko co mogę dla ciebie zrobić.

Nic więcej nie chcę mieć z tobą do czynienia.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>