WSZYSTKO POSTAWIONE NA GŁOWIE

ANTY Przyszło nam żyć w kraju gdzie wiele rzeczy jest postawione na głowie. Znaczy to ni mniej ni więcej, że jest nie tak jak powinno być. Uczestniczyłem ostatnio w wykładzie dotyczącym genezy i kształtowania się społeczeństw obywatelskich na świecie. Bazował on na porównaniu społeczeństw europejskich i amerykańskiego. Nie będę tu tego streszczał, lecz jeden z wniosków wynikających z tego porównania jest taki jak w pierwszym zdaniu tego wpisu. Pomijam historię tych społeczeństw i sposobu dojścia do ich obecnego kształtu. Nie mniej jednak ma ona decydujący wpływ na to jak one teraz wyglądają. 

Chciałbym jednak napisać coś co mi bardzo leży na sercu i drażni coraz mocniej. Chodzi mi o powszechną akceptację minimalizmu, nijakości, bylejakości a zarazem godzenie się na zamianę ról pomiędzy osobami, które wykonują daną pracę / usługę a ich pracodawcami.

Idąc do lekarza, urzędu czy sądu jesteśmy traktowani jako zło konieczne. Jako bezimienny petent, kolejny problem, osoba bez swoich praw i godności. Nie jako podmiot ich działania ale przedmiot im przeszkadzający. Mentalność tej armii jest już tak sformatowana, że praktycznie, z jedynie drobnymi wyjątkami, można mówić o chorobie. Któż z nas nie próbował załatwić szybszego „dojścia” do lekarza, miał obawy, aby mu wytknąć niestosowne zachowanie wobec pacjentów, musiał korzystać z prywatnej opieki medycznej, bo nie mógł jej uzyskać w ramach swojego ubezpieczenia. Kiedyś, nieprzypadkowo chyba, mówiło się o służbie zdrowia. Teraz placówki świadczące usługi opieki zdrowotnej unikają, jak ognia, takiego sformułowania. Nie jest to wyjątek i przypadek. Idźmy dalej. Urzędy pozornie sprawiają wrażenie coraz bardziej przyjaznych m.in. wprowadzając różne usługi online i prezentując sprawną promocję swoich działań. Nie mniej jednak wiele procedur jest nadmiernie wydłużonych i utrudnionych a do tego niezrozumiałych w swojej istocie. Do tego dochodzi postawa urzędnicza, ciepła posadka i przeświadczenie danego pracownika o wyjątkowości swojej roli i pracy.  Dotyczy to zarówno parlamentarzystów, pracowników urzędów wojewódzkich, miejskich, urzędów pracy, jednostek budżetowych i wielu innych. Urzędników zarówno wysokiego szczebla, jak też tych będących najniżej w tej hierarchii. Jest ich tak wielu, że można ich liczyć w dziesiątkach tysięcy. Podobna sytuacja występuje jeśli chodzi o wymiar sprawiedliwości. Organizacja sądów pozostawia wiele do życzenia. Ja wiele mógłbym o tym opowiadać bo jestem, mimo swojej woli, na bieżąco ;) Skandal goni skandal a będąc na sali sądowej nie można nic powiedzieć, aby nie drażnić sądu. Pytam grzecznie: dlaczego nie mogę zapytać, czemu sąd zachowuje się w tak rażąco nieprzyjazny sposób? Odpowiedź prawnika brzmi: nie drażnijmy sądu, bo wiadomo, że może to wpłynąć na jego wyrok. What the fuck!

A jednak tak nie powinno być. Przecież te osoby, ci konkretni urzędnicy pracują za nasze pieniądze. To właśnie z naszych podatków bezpośrednich bądź pośrednich (takich jak akcyza, VAT) są opłacani. To ja, Ty czytający te słowa, jesteśmy w tym układzie pracodawcami. No to jak? Czemu nie egzekwujemy swojej roli?

Społeczeństwo amerykańskie jest inaczej zorganizowane zarówno formalnie, ale też przede wszystkim psychologicznie. Od razu napiszę, że moim zdaniem dużo lepiej. I ludziom żyje się lepiej. Każdy obywatel amerykański wie o tym, że każdy z funkcjonariuszy publicznych działa na jego usługach i dla jego dobra. Policjant, strażak, urzędnik, żołnierz czy prezydent – nie ma to żadnego znaczenia. To obywatel jest w tym układzie pracodawcą, a osoba godząca się na pracę na danym stanowisku wie, kto go zatrudnia. Co więcej, ponieważ każdy to wie i szanuje, wie to tym bardziej ten właśnie policjant, strażak, urzędnik, żołnierz czy prezydent. Wszyscy z nich to rozumieją i przestrzegają. Inaczej wypadają ze swojej roli i są eliminowani przez społeczeństwo właśnie. Przez takie podejście rośnie w nim poczucie wspólnoty, poczucia decyzyjności przez obywateli, szacunku dla siebie wzajemnie. Osoby będące wybrane na stanowiska publiczne mają kredyt zaufania publicznego i są rozliczane ze swoich działań. Daje im to poczucie misji do wykonania. Genialnie jest to wspierane poprzez kino amerykańskie, tworzące kult pewnych grup społecznych, ale też jakże skutecznie promujące szacunek do hymnu, flagi, konstytucji i tradycji. Byłem kiedyś naocznym świadkiem składania flagi amerykańskiej na dużym żaglowcu goszczącym w Gdańsku. Nie była to ceremonia na pokaz a osoba, która to robiła wcale nie wiedziała, że jest przeze mnie obserwowana. Był to zwykły marynarz, który otrzymał nie obowiązek a przywilej wykonania tej pracy. To w jaki sposób się to odbyło – powaga, godność i szacunek dla flagi stanowi dla mnie do dzisiaj przykład jak to należy robić. W Polsce, niejaki Jakub Wojewódzki, wtyka w swoim programie flagę Polski w psie odchody, rżąc przy tym jak dziecko i nie jest w żaden sposób potępiany. Nie mogę tego zrozumieć jak można do tego dopuścić!

Co gorsza mam przekonanie, że większości osób już nie przychodzi do głowy refleksja, że coś jest jednak nie tak w naszej rzeczywistości. Pranie mózgów przez media, polityków czy znajomych zbiera niestety takie właśnie żniwa. Bezradność i pogodzenie się z takim stanem rzeczy jest dla naszego społeczeństwa dramatem. Smutne i przygnębiające jest to bardzo. Dla architektów naszej rzeczywistości, to co się stało z nami jest na pewno sukcesem. Nie są oni jednak Polakami, nie wierzą. Nie mniej jednak obserwuję, że powoli przestaję być sam. Coraz więcej osób zaczyna się budzić z letargu i przeglądać na oczy. W matrixowej rzeczywistości coraz więcej osób wybiera jednak czerwoną pigułkę:

Czy nadszedł czas się obudzić, podnieść głowę i zacząć małymi krokami zmieniać nasz kraj? Alternatywą jest spakowanie kartonów, kontenera na statek, zakup biletu dla rodziny na samolot w jedną stronę i dramat rozłąki z resztą rodziny.

To jest moja rozterka nie od dziś, ale coraz bardziej aktualna.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>