Z CYKLU WAŻNE DATY: 10 KWIETNIA

Miało być to opublikowane wcześniej. Niestety dopadła mnie choroba i czułem się tak źle, jak nie pamiętam kiedy. Nie byłem w stanie zakończyć rozpoczętego tekstu. Nie byłem też w stanie uczcić tego dnia tak jak, wspólnie z żoną, planowaliśmy. Teraz jest ciut lepiej więc nadrabiam zaległości.

Ten dzień jest szczególnie dla mnie ważny z dwóch powodów, a w tym roku nawet trzech.

Zacznę chyba od tego ostatniego. 10 kwietnia 2015 roku jest datą wyznaczającą początek ostatniej fazy kampanii prezydenckiej. Został teraz równo miesiąc do wyborów. Wyborów o tyle ważnych, że oprócz losów naszej ojczyzny ważyć się będą losy mojego i mojej rodziny życia. Jeżeli nie będzie znaczącej zmiany wśród rządzących będę się bardzo poważnie zastanawiał nad emigracją z naszego kraju. Oczywiste jest że chciałbym tego uniknąć, bo tu jest moje miejsce na ziemi i tu się urodziłem i tu mam rodzinę. Niestety brak realnej zmiany u władzy będzie oznaczało zabetonowanie obecnego układu (szeroko rozumianego) na lata i utrwalenie lewackiego kursu światopoglądowego. Tak więc rozpoczynamy ostatnią prostą i mimo wszystko wierzę, że nie będę zmuszony do radykalnych zmian w życiu. Mam ich ostatnimi czasy aż nadto.

W dniu 10 kwietnia od pięciu lat wspominamy i czcimy pamięć osób, które zginęły w katastrofie prezydenckiego samolotu z oficjalną delegacją lecącą na obchody rocznicy katyńskiej. Samolotu, który rozbił się w Smoleńsku w niewyjaśnionych do tej pory okolicznościach. Śmierć, oprócz urzędującego Prezydenta RP, poniosło wiele ważnych i zasłużonych dla naszej Ojczyzny osób. Reprezentowały one różne partie, instytucje czy urzędy. Lecieli by uczcić pamięć pomordowanych bestialsko przez Rosjan naszych rodaków. Chcieli oddać hołd naszym przodkom, którzy oddali życie za Ojczyznę. Tam właśnie wymordowano ogromną liczbę naszych rodaków, oficerów Wojska Polskiego kierujących się w swoim życiu wartościami, ideałami i etosem. W ten właśnie sposób przetrącono wówczas kręgosłup moralny naszego narodu a po wojnie zastąpiono go ludźmi związanymi z Rosją i ich późniejszymi potomkami . Konsekwencje tego są odczuwalne do dziś i można je łatwo odnaleźć próbując zrozumieć otaczającą rzeczywistość. Ten dzień stał się w 2010 roku ponownie dniem wielkiej tragedii narodowej. Był on bez wątpienia dniem przełomowym w moim życiu i od niego już nic nie jest takie samo. To, co się wtedy stało pamiętam jak wczoraj. Prawie każdą chwilę z tego dnia i kolejnych. Płacz, smutek, niedowierzanie, żałobę. Nie było sporów politycznych, utarczek słownych, media były tylko skupione na jednym. Trudno zapomnieć również jak szybko niektórzy politycy zapomnieli o tych wydarzeniach i wrócili do swoich dawnych postaw i kalkulacji politycznych. Ich żałoba trwała krótko a działania związane z wyjaśnieniami katastrofy były i są niezrozumiałe. To co się działo w ostatnich dniach, a było z tym związane, pokazuje tylko co się porobiło z polskim społeczeństwem.

10 kwietnia każdego roku od już 31 lat jest też rocznicą śmierci mojego Taty. Chociaż straciłem go bardzo wcześnie, bo mając niespełna siedem lat, jest on mocno w moim sercu i pamięci. Bardzo mi go brakuje. O tyle rzeczy chciałbym go zapytać, tyle razem z nim zrobić, albo po prostu razem pobyć i poczuć się bezpiecznie. Jego śmierć bardzo utkwiła w mojej psychice i nawet największe starania mojej Mamy i Babci nie były w stanie nadrobić tej luki. Starały się jak mogły i dały mi z siebie tyle ile mogły. Jednak jest coś nieopisanego w relacji pomiędzy ojcem a synem, czego nie można w żaden sposób zastąpić. Wiem to teraz sam mając synka w podobnym wieku i obserwując go na co dzień. Widzę w nim tak wiele swoich zachowań i gestów, podobnie jak ja robiłem ze swoim ojcem. Mój Tata, choć tak niewiele pamiętam, na zawsze zostanie dla mnie autorytetem i wzorem. Wiem, że czuwa i obserwuje mnie z góry. Z dzieciństwa pamiętam, że największym komplementem, jaki ktokolwiek mógł mi sprawić, to było powiedzenie, że jestem taki jak mój ojciec. W zachowaniu, w gestach czy też wizualnie – nieważne co to było i kto to mówił. Byłem wtedy taki dumny! Teraz to się już bardzo rzadko zdarza, ale odczucia mam takie same.

Nie mogę się doczekać ponownego spotkania z nim w miejscu, do którego dążymy.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>